Od dawna mam świadomość, że choroby naszego ciała są jedynie
odbiciem tego co poranione w duszy i aby uleczyć ciało trzeba pomóc duszy.
Na wiosnę 2012 u mojej mamy pojawił się nowotwór mózgu - glejak
wielopostaciowy IV stopnia.
W lutym 2013 r., kiedy stan jej był już na tyle poważny że
niewiele osób potrafiło mieć nadzieję na poprawę, a ja wciąż wertowałam
Internet szukając metody lepszej niż te poprzednie – trafiłam na trop pewnej
mądrej kobiety. Basia Mieloch wsparła mnie swoją mądrością i podarowała piękne
narzędzie oczyszczania i leczenia poranionej duszy – „Procedury oczyszczania
intencji”. Zastosowanie tej metody na sobie samej sprawiło że odnalazłam w
sobie niesamowite pokłady siły i odwagi aby przejść przez to co najtrudniejsze
w byciu z ciężko chorą, ukochaną osobą. Wykonanie procedur w imieniu mamy z
intencją uleczenia jej relacji z bliskimi, sprawiło że stała się bardzo
radosna. Po tym jak „przepracowałam” jej przeszłość, tę którą znałam – mama
zaczęła zachowywać się tak jakby ktoś zdjął z jej ramion ogromny ciężar. Śmiała
się wtedy dużo, zagrała nawet z wnuczką w piłkę mimo iż z dużym trudem
poruszała się już wówczas i miała zachwiania równowagi – to były piękne dni. Od
momentu gdy zaczęłam pracować z procedurami bardzo się z mamą do siebie
zbliżyłyśmy, nadrobiłyśmy braki czułości za wszystkie lata mojego życia. Żyła
potem jeszcze 6 miesięcy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz